6.06.2010, godz. 13.00, Dukla
Beskid Równe - LKS Lubatówka 2:4 (0:2)
0:1 H. Knap 39'
0:2 G. Knap 45'
1:2 A. Adamski 48'
2:2 ? 55'
2:3 S. Pietruszka 73'
2:4 P. Głód 90'
Żółte kartki:
S. Pietruszka
Czerwona kartka:
gracz Beskidu 83'
Sędziowali:
Art. Szelc, Ekiert, Tomoń
LKS Lubatówka:
Piotrek Knap - Adam Zima, Łukasz Patla (66' Marcin Głód), Łukasz Jucha, Krzysiek Zygmunt - Darek Knap, Hubert Knap (72' Damian Knap), Kamil Zima, Tomek Klimkiewicz (59' Przemek Borek) - Sylwek Pietruszka (87' Paweł Głód), Grzesiek Knap
Relacja:
Pierwszych dziesięć minut meczu rozegranego na sztucznej murawie w Dukli należało raczej do "gospodarzy", którzy sprawiali lepsze wrażenie i byli aktywniejsi. W 5. minucie ładnym uderzeniem z woleja zza pola karnego piłkarz Beskidu próbował zaskoczyć Piotrka Knapa, lecz lobująca piłka wylądowała nad poprzeczką. W 9. minucie bardzo fajnym rozegraniem rzutu wolnego popisał się Hubert Knap, który zamiast dośrodkowywać zagrał płaską piłkę po ziemi do boku do Darka Knapa. Ten ostatni dośrodkował do niepilnowanego na 10 metrze Sylwka Pietruszki, który jednak nieczysto trafił piłkę i ostatecznie bramkarz nie miał problemów z jej wyłapaniem. Dwie minuty później kapitalną piłkę do S. Pietruszki na lewą stronę zagrał Kamil Zima - nasz napastnik idealnie dośrodkował na głowę "pustego" Tomka Klimkiewicza, lecz ten trafił tylko w zewnętrzną część prawego słupka. Po początkowych minutach niepewności, nasza drużyna już do końca pierwszej połowy zupełnie dominowała na boisku. W 21. minucie znów dobrą sytuację miał S. Pietruszka, jednak z 14 metrów trafił lekko, prosto w bramkarza. Chwilę później chyba stuprocentową sytuację miał Grzesiek Knap - otrzymał podanie na 12 metr po lewej stronie pola karnego, jednak niepilnowany uderzył mocno, nad poprzeczką. Trzeba przyznać, że obie te akcje naprawdę mogły się podobać. W 25. minucie na strzał w swoim stylu zdecydował się T. Klimkiewicz, lecz chybił niewiele z 17 metrów obok prawego okienka. Nasi przeciwnicy w tym momencie nie istnieli na boisku. Na kolejne znakomite okazje nie trzeba było długo czekać - w 30. minucie po prostopadłym podaniu Adama Zimy w stronę bramki ruszył K. Zima, po interwencji obrońcy piłkę przejął G. Knap i w sytuacji trzech na bramkarza zdecydował się na strzał,... obok bramki. W 33. minucie bardzo bliski otwarcia wyniku był H. Knap, lecz po dośrodkowaniu S. Pietruszki jego strzał głową z trudem obronił bramkarz. W 39. minucie nareszcie strzeliliśmy pierwszą bramkę - S. Pietruszka wysunął piłkę H. Knapowi na 20 metr, a ten uderzył bez zastanowienia, tuż przy prawym słupku. Ładny gol. Chwilę później ładnym zagraniem z własnej połowy popisał się A. Zima, lecz dobrą szansę zaprzepaścił G. Knap, źle przyjmując piłkę. Grzesiek zrehabilitował się jednak w ostatniej minucie pierwszej połowy, wykorzystując podanie H. Knapa i strzelając z 10 metrów obok bramkarza. Do przerwy 2:0, choć mogło być dobrych parę sztuk więcej.
Niestety, w drugiej połowie obraz gry zupełnie się zmienił. Od początku zagraliśmy jakoś za bardzo cofnięci, zbyt asekuracyjnie i chaotycznie. Rywale już trzy minuty po zmianie stron zdobywają bramkę kontaktową - do piłki źle wybitej przez P. Knapa (atakowanego przez rywala poza polem bramkowym) dobiegł Andrzej Adamski i trafił do pustej bramki. Niedługo później kolejną ładną akcję przeprowadzili gracze z Równego, lecz nasz bramkarz obronił strzał po kolejnej niepewnej interwencji. W 53. minucie Piotrek, po raz trzeci w odstępie kilku minut, źle wyszedł do dośrodkowania i w konsekwencji sfaulował rywala poza polem karnym. Na nasze szczęście Paweł Zygmunt (?) nie trafił z 20 metrów. Beskid wyrównał w 55. minucie - zawodnik rywali uderzył zza pola karnego, piłka prawdopodobnie odbiła się od któregoś z naszych obrońców, bo P. Knap wyglądał na zmylonego. Po godzinie gry troszkę się otrząsnęliśmy, a z rzutu wolnego ładnie przymierzył Łukasz Jucha - niecelnie jednak. W 68. minucie mogliśmy szczęśliwie znów prowadzić, gdyż po wrzutce Darka Knapa z lewej strony obrońca omal nie wbił sobie piłki do własnej bramki. Minutę później po zagraniu na dobieg S. Pietruszka odważnie ruszył w stronę bramki i głową przecinając lot piłki uprzedził wychodzącego bramkarza. Ta trafiła w słupek, a dobitka Sylwka z kilku metrów okazała się niecelna. Nasz napastnik dopiął swego w 73. minucie - po kolejnym kapitalnym zagraniu K. Zimy ze środka pola znalazł się w sytuacji sam na sam i strzałem z 10 metrów przy prawym słupku nie dał szans golkiperowi. W 82. minucie groźnie zrobiło się pod naszą bramką, jednak gospodarze nie skorzystali z błędu Ł. Juchy w polu karnym. Od 83. minuty graliśmy w przewadze - za brutalny faul z tyłu, w nogi S. Pietruszki, obrońca Beskidu ujrzał czerwoną kartkę. Co może trochę dziwić, po tej sytuacji wcale nie wyglądaliśmy na drużynę kontrolującą przebieg spotkania. Więcej, w 86. minucie Beskid powinien wyrównać - po błędzie naszego defensora P. Knap instynktownie obronił pierwszy strzał, a dobitkę niemal z pustej bramki zdołał jakoś wybić inny obrońca LKS-u. Wynik spotkania na 4:2 ustalił w ostatniej akcji meczu Paweł Głód, który trafił do pustej bramki z kilku metrów po podaniu G. Knapa. W tej sytuacji wyszliśmy dwóch na samego bramkarza.
Mimo pewnego prowadzenia i wielu sytuacji, w drugiej połowie niejako sami doprowadziliśmy do "nerwówki". Tym razem skończyło się szczęśliwie, choć mogło być różnie. Patrząc obiektywnie, trzy punkty jak najbardziej zasłużone.
20.06.2010, g. 13.00 LKS Lubatówka - Karpaty Klimkówka 3:1 (2:1)
1:0 S. Pietruszka 28'
1:1 ? 32'
2:1 S. Pietruszka 40'
3:1 Ł. Jucha 56'
Sędziowali:
Bartkowiak, T. Wierdak, Farion
Skład LKS-u:
Piotrek Knap - Adam Zima, Marcin Głód, Łukasz Jucha, Łukasz Patla - Tomek Klimkiewicz (46' Filip Folcik), Hubert Knap (90' Paweł Głód), Kamil Zima, Darek Knap - Sylwek Pietruszka (73' Damian Knap), Grzesiek Knap (85' Wojtek Kochan)
Relacja:
Już w 3. minucie bardzo niecelnie z rzutu wolnego z 20 metrów uderzył Grzesiek Knap, któremu piłka zeszła z nogi i trafiła po drodze w głowę jednego z naszych piłkarzy - ten zgrał ją wzdłuż na długi słupek do Huberta Knapa, który z kolegi zagrał w przeciwnym kierunku do Darka Knapa. Ten ostatni jednak został powstrzymany na 10 metrze przez obrońców gości. W 5. minucie bardzo dobrą szansę stworzyli sobie rywale, lecz tym razem to defensywa LKS-u zareagowała odpowiednio i wybiła piłkę. Kilka minut później Karpaty przeprowadziły kolejną, ładną zespołową akcję zakończoną dośrodkowaniem z prawej strony w pole karne - tam rywala w ostatniej chwili uprzedził H. Knap i główkował poza boisko. W 12. minucie bardzo ładnym strzałem z prawej strony pola karnego popisał się Sylwek Pietruszka - jego uderzenie po ziemi w kierunku długiego słupka końcówkami palców wybił golkiper. Minutę później następna sytuacja LKS-u, a tym razem bliski celu był Darek Knap, który uderzył jednak obok prawego słupka z 20 metrów. W 20. minucie ładną indywidualną akcją popisał się Tomek Klimkiewicz, lecz po sprytnym minięciu dwóch rywali uderzył niecelnie zza pola karnego. Początkowych kilkadziesiąt minut meczu mogło się podobać, akcje przenosiły się spod jednego pola karnego, pod drugie. W 24. minucie dogodną sytuację miał znów Darek Knap, który po zagraniu Kamila Zimy trochę się zamotał i ostatecznie jego uderzenie zostało zablokowane. W 28. minucie wyszliśmy na prowadzenie 1:0, a główną robotę przy tej bramce wykonał Grzesiek Knap, który po zagraniu K. Zimy do prawej strony zszedł do środka pola karnego, uderzył lewą nogą po długim słupku, a wyplutą przez bramkarza piłkę dobił bez problemu S. Pietruszka. Chwilę później Grzesiek był bliski podwyższenia, lecz jego strzał/dośrodkowanie z lewego narożnika boiska niewiele minął długi słupek. W 31. minucie zmarnowaliśmy kolejną znakomitą sytuację - G. Knap (znów) wykorzystał błąd obrony gości i zagrał na czystą pozycję do S. Pietruszki, który mogąc strzelać ze środka pola karnego zdecydował się oddać piłkę koledze - skończyło się na tym, że Grzesiek uderzył nieczysto lewą nogą, a bramkarz wyłapał piłkę. Nasza nieskuteczność zemściła się minutę później - po dośrodkowaniu z prawej strony piłkarz Karpat uderzył ładnie z 15 metrów, tuż przy prawym słupku między nogami jednego z naszych defensorów. Po raz kolejny goście spróbowali swoich sił w 34. minucie, jednak strzał gracza z Klimkówki poszybował kilka metrów nad poprzeczką. W 37. minucie po ładnym rozegraniu piłki, z pierwszej zza pola karnego przymierzył H. Knap, prosto w bramkarza. Trzy minuty później odzyskaliśmy w końcu prowadzenie - S. Pietruszka uderzył bardzo czysto, mocno z rzutu wolnego z ponad 30 metrów, a dość wysoko szybująca piłka po rękach bramkarza wpadła pod poprzeczkę. Golkiper rywali mógł się chyba w tej sytuacji zachować lepiej, ale to nie nasz problem. Przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę byliśmy świadkami jeszcze dwóch ciekawszych sytuacji - najpierw z rzutu wolnego z 17 m fatalnie przestrzelił T. Klimkiewicz, a w 45. minucie równie "dobrze" zachował się nasz przeciwnik, uderzając w znakomitej sytuacji z kilku metrów nad poprzeczką.
Druga połowa, jako widowisko, była pod każdym względem gorsza. Mniej było ciekawych akcji, strzałów, a więcej niedokładności i chaosu. W 48. minucie w dobrej sytuacji znalazł się G. Knap, który mógł spokojnie podbiec z piłka jeszcze kilka metrów, a niepotrzebnie zdecydował się na strzał z woleja zza szesnastki, nie sprawiając problemów bramkarzowi. Mimo, że nie graliśmy jakiegoś wielkiego futbolu, w 56. minucie zdołaliśmy podwyższyć prowadzenie - po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Darka Knapa, najwyżej do główki skoczył Łukasz Jucha i z kilku metrów wpakował odważnie futbolówkę do bramki rywala. W 65. minucie odpowiedzieli goście, lecz strzał głową napastnika z Klimkówki minął nieznacznie naszą bramkę. Pięć minut później znów spróbowali przyjezdni - tym razem Piotrek Knap wyłapał ładny strzał po ziemi z dystansu. W 72. minucie idealną szansę na hat-tricka zmarnował S. Pietruszka, który po kapitalnym dośrodkowaniu Darka Knapa z lewej strony fatalnie główkował z kilku metrów na bramką. W 76. minucie rywali byli bliscy zdobycia bramki kontaktowej, gdy po ładnym rozegraniu P. Knap minął się z piłką, a do pustej bramki nie zdołał jej wbić gracz Karpat (blokowali nasi obrońcy). W 79. minucie znów przed szansą stanęli przeciwnicy, lecz zawodnik uderzył z 13 m nad poprzeczką. Ostatnia godna odnotowania akcja meczu miała miejsce w 88. minucie, gdy po wrzutce z prawej strony napastnik Klimkówki główkował obok bramki.
Mecz momentami ciekawy, chociaż raczej przeciętny. Wynik odzwierciedla bieg wydarzeń na boisku.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach