Strona główna
Strona główna
Pozdrowienia
Pozdrowienia
Poczta
Poczta NEW!
Forum
Forum Lubatówka
Twoje konto
Twoje konto

Lubatówka - nasze rodzinne strony!: Forums

lubatowka.pl :: Zobacz temat - SENIORZY 2008/2009
FAQ
FAQ
Szukaj
Szukaj
Użytkownicy
Użytkownicy
Grupy
Grupy
Profil
Profil
Zaloguj
Zaloguj
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
Forum lubatowka.pl Strona Główna » Klub sportowy LKS Lubatówka

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
SENIORZY 2008/2009 Idź do strony Poprzedna  1, 2, 3 ... 14, 15, 16
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
atut
Gaduła
Gaduła


Dołączył: Jun 26, 2008
Posty: 91
Skąd: Lubatówka(Góra)

PostWysłany: Czw, 18 Cze 2009, 06:57    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja tez witam JKS zapowiada się mecz na poziomie "A"klasy tak więc wiele będzie zależeć od kadr obu zespołów oraz od dyspozycji dnia a a wyniki 12:1 czy 13:0 uważam ze wasi przeciwnicy olali sprawę bo jak byście byli tacy dobrzy to z takimi wynikami byżcie grali w "okręgówce"lub w "IV"lidze więcej na temat tego meczu "wieczorem" na www.lkslubatowka.tnb.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
berni
Maniak!
Maniak!


Dołączył: May 13, 2005
Posty: 280
Skąd: Lubatówka

PostWysłany: Nie, 21 Cze 2009, 22:54    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

21.06.2009, g. 16.30
JKS Jasionów - LKS Lubatówka 3:0 (1:0)
Bramki:

1:0 R. Pietruszka 40' (sam.)
2:0 ? 58'
3:0 ? 72'

Żółte kartki:
M. Parylak, M. Głód

Sędziowali:
Błażejowski, Hendzel, Krawiecki

Skład LKS-u:
Piotrek Knap - Krzysiek Uliasz, Tomek Klimkiewicz, Marcin Głód, Adam Zima - Krzysiek Zygmunt (46' Adam Pelc), Mirek Parylak, Kamil Zima, Mateusz Pelczar (46' Darek Knap) - Tomek Klimkiewicz (87' Wojtek Kochan), Grzesiek Knap

Relacja:
Mecz w Jasionowie rozgrywany był w trudnych warunkach atmosferycznych, przy deszczu padającym przez większość spotkania. W związku z, delikatnie ujmując, kontrowersyjną postawą sędziów, miało ono emocjonujący i dość dramatyczny przebieg. Jak można było się spodziewać mecz z animuszem rozpoczęli gospodarze, mający nadal spore szanse na awans do A klasy. My z kolei graliśmy o przysłowiową pietruszkę, jako że nasz cel na ten sezon został już osiągnięty. Jak wspomniałem, od pierwszych minut ton grze nadawali piłkarze JKS-u, którzy raz po raz atakowali naszą bramkę. Naszym poczynaniom towarzyszyła bardzo duża nerwowość - ograniczaliśmy się jedynie do wybijania piłki z własnego pola karnego, podczas gdy ta po kilku sekundach wracała w naszą stronę. Taki przebieg miała niestety niemal cała pierwsza połowa, z bardzo sporadycznymi wyjątkami. Pierwszą groźniejszą akcję stworzyliśmy w 10. minucie, gdy Kamil Zima zdecydował się na strzał z dystansu, ale bramkarz nie miał problemów z wyłapaniem piłki. W 12. minucie sytuację stworzyli nasi rywale, lecz w dogodnej sytuacji zawodnik przestrzelił nad poprzeczkę. W 15. minucie po faulu Mirka Parylaka (otrzymał za to żółtą kartkę), dobrą interwencją popisał się Piotrek Knap, wybijając strzał z rzutu wolnego z ponad 20 metrów. Chwilę później golkiper LKS-u uchronił nas po raz kolejny, broniąc główkę napastnika po wrzuceniu piłki z autu. W 20. minucie znów zrobiło się gorąco - zawodnik biegł z piłką od połowy boiska, lecz ostatecznie uderzył zza pola karnego obok bramki. W 23. minucie kolejna akcja - tym razem po super zagraniu ze środka pola, piłkarz gospodarzy wbiegł idealnie w tempo z prawej strony pola karnego, jednak wypuścił sobie piłkę i ostatecznie wybiegł z nią poza boisko, choć przy lepszym przyjęciu byłby sam na sam z bramkarzem. W 26. minucie znów bardzo groźnie na naszej połowie - rywale oddają dwa strzały w ciągu kilkunastu sekund, z których jeden był w środek bramki, a drugi poszybował wysoko nad poprzeczką. Nasi otrząsnęli się trochę po pół godzinie gry, stwarzając dwie okazje w odstępie dwóch minut. Za pierwszym razem Tomek Klimkiewicz, który tym razem zagrał w ataku, uderzył mocno z niemal połowy boiska, ale w środek bramki, a następnie Grzesiek Knap zdecydował się na strzał z woleja, który minął lewy słupek. W obu przypadkach przejmowaliśmy piłkę w środkowej strefie i mogliśmy te akcje rozegrać lepiej. W 33. minucie swoich sił spróbował także K. Zima, jednak nie trafił w światło bramki, uderzając zza szesnastki. W 35. minucie odpowiedzieli miejscowi, lecz mocny strzał z 14 metrów poszybował nad bramkę. Gospodarze objęli prowadzenie w 40. minucie - w dużym zamieszaniu pod bramką zawodnik JKS-u uderzył lewą nogą w stronę długiego słupka po ziemi, a asekurujący wysuniętego trochę P. Knapa Robert Pietruszka, chciał zapobiec utracie bramki, lecz uczynił to tak niefortunnie, że z metra skierował piłkę do własnej bramki. Jak sam Piotrek wyznał później, wyłapałby bez problemów ten strzał, ale cóż - takie rzeczy się zdarzają. Końcówka pierwszej części obfitowała w okazje z obu stron. W 43. minucie przed szansą stanął M. Parylak, który uderzył z prawej strony pola karnego z ostrego kąta, jednak jego mocny strzał w środek obronił bramkarz. Później ładną piłkę ze środka zagrał K. Zima, jednak i tym razem golkiper miejscowych był górą, uprzedzając odważnym wyjściem Mateusza Pelczara. Tuż przed przerwą stuprocentową sytuację mieli także gospodarze, ale Piotrek na raty obronił strzał z bliskiej odległości.

Druga połowa, chociaż nie wskazuje na to wynik końcowy, miała już zupełnie inny przebieg. Zobaczyliśmy w niej całkiem odmienione oblicze naszej drużyny, która długimi fragmentami w tej części miała dość wyraźną przewagę. Od pierwszych minut po zmianie stron, to my dyktowaliśmy warunki. W przerwie dokonano dwóch zmian - w miejsce Krzyśka Zygmunta i M. Pelczara na boisku pojawili się odpowiednio Adam Pelc i Darek Knap. Już na początku po ładnej piłce od Marcina Głoda, G. Knap wyprzedził obrońcę i gdyby nie to, że źle przyjął piłkę, stanąłby oko w oko z bramkarzem. Gospodarze odpowiedzieli natychmiast, lecz P. Knap choć niepewnie, obronił strzał w środek bramki. W następnej akcji prawą stroną ruszył Adam Pelc i ładnie wszedł w pole karne, ale ruszył na dwóch obrońców i stracił piłkę. Później swoich sił próbowali T. Klimkiewicz i M. Parylak, którzy strzelali na bramkę "korzystając" z dużego zamieszania w polu karnym, jednak ich próby były albo blokowane, albo niecelne. W 52. minucie po ładnym dośrodkowaniu z prawej strony niepilnowany gracz Jasionowa znalazł się w dogodnej sytuacji, ale nieczysto trafił w piłkę. W odpowiedzi bliski przejęcia piłki w polu karnym był T. Klimkiewicz, lecz znów bramkarz pewnie wyszedł z bramki. W 58. minucie, w kontrowersyjnych okolicznościach JKS podwyższył prowadzenie. Dwóch piłkarzy wymieniło między sobą piłkę, z których ostatni, znajdujący się na pozycji spalonej, uderzył precyzyjnie z 10 metrów w sytuacji sam na sam, podczas gdy przekonana o ofsajdzie defensywa LKS-u stała niemal w miejscu, czekając na gwizdek przerywający grę. Jednak nic z tych rzeczy, sędzia nie widział spalonego i w tym momencie mogliśmy pożegnać się z nadziejami o korzystnym wyniku. W 60. minucie błąd popełnił obrońca Jasionowa, który omal nie skierował piłki do własnej bramki. W 62. minucie szansę z rzutu wolnego miał K. Zima, jednak jego strzał z 20 metrów obok muru golkiper pewnie wyłapał. W 65. minucie bliski szczęścia był T. Klimkiewicz, który uderzył po dośrodkowaniu z prawej strony z pierwszej piłki, lecz jego lobujące uderzenie zmierzające pod poprzeczkę wypiąstkował efektownie bramkarz. Niestety, w 72. minucie kolejną bramkę zdobywają nasi rywale - Po zagraniu piłki z własnej połowy, piłkarz JKS-u znalazł się w sytuacji sam na sam i uderzył z kozłującej piłki z woleja z 12 metrów przy krótkim słupku. Tym samym powtórzyła się sytuacja sprzed kilkunastu minut, gdy znów nasza obrona stanęła w linii łapiąc przeciwników na spalone, jednak sędzia asystent znów nie dźwignął chorągiewki. W 75. minucie mogło być 4:0, lecz kolejną setkę wybronił efektownie P. Knap. W 79. minucie akcja po przeciwnej stronie - G. Knap dośrodkował z lewego skrzydła w środek pola karnego, ale T. Klimkiewicz w dość ekwilibrystyczny sposób, bo piętą, spróbował skierować piłkę w stronę bramki. Nic to jednak nie dało, a z prawej strony czekał niepilnowany M. Parylak. Ostatnie minuty meczu to kolejne próby ataków z naszej strony. Niestety - ani Wojtek Kochan (strzał z pierwszej piłki), ani R. Pietruszka (rzut wolny) nie zdołali zmienić wyniku.

Podsumowując - pierwszej połowie nie istnieliśmy. Graliśmy strasznie nerwowo, chaotycznie i niedokładnie. Choć długo skutecznie się broniliśmy, a gola wbiliśmy sobie sami, nie możemy narzekać, bo wynik 0:1 do przerwy to najniższy wymiar kary. Druga połowa to już zupełnie inny mecz, inna drużyna... W końcu zaczęliśmy coś grać piłką i nie wybijaliśmy jej na oślep. Akcje zaczęły się zazębiać, zagraliśmy dużo odważniej i pewniej. Zawodnicy wyszli na boisko z ogromną wolą walki oraz chęcią utarcia nosa faworytowi. Nie odstawiali nóg, grali agresywnie i po prostu bardzo, bardzo ambitnie. Nie chcę zwalać winy na sędziów i mówić, że to przez nich przegraliśmy, bo tak czy siak zasłużyliśmy dzisiaj na porażkę, ale momentami postawa arbitrów sugerowała, jakby już przed meczem mieli ustalone, kto ma wygrać dzisiejszy mecz. Pomijając dwa gole ze spalonych, kontrowersyjnych decyzji, przede wszystkim dyktowanych "pod" gospodarzy, było sporo. Nie mówię, że było to celowe, bo być może mieli zły dzień i akurat w większości mylili się na naszą niekorzyść, ale wyglądało to jak wyglądało, więc skojarzenia są oczywiste. Przy takim sędziowaniu, wyniku i w deszczu, wielu ludziom (wliczając mnie) odechciałoby się grać. Mimo wszystko w drugiej połowie aż do ostatniej minuty nasi grali z takim zaangażowaniem, że... sam nie wiem do czego to porównać. Przegraliśmy, ale jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
berni
Maniak!
Maniak!


Dołączył: May 13, 2005
Posty: 280
Skąd: Lubatówka

PostWysłany: Pią, 26 Cze 2009, 10:39    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ostatni mecz sezonu, z Guzikówką u siebie, zostanie rozegrany wyjątkowo jutro, a nie w niedzielę, o godzinie 15.00.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
berni
Maniak!
Maniak!


Dołączył: May 13, 2005
Posty: 280
Skąd: Lubatówka

PostWysłany: Sob, 27 Cze 2009, 16:46    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

27.06.2009, g. 15.00
LKS Lubatówka - Guzikówka Krosno 1:3 (0:2)
Bramki:

0:1 ? 10'
0:2 ? 25'
0:3 ? 70'
1:3 K. Zima 90+3'

Sędziowali:
Jan Aszklar, Bogdan Turek, ?

Żółta kartka:
M. Jakieła

Skład LKS-u:
Piotrek Knap - Krzysiek Uliasz (63' Wojtek Kochan), Robert Pietruszka (46' Krzysiek Zygmunt), Marcin Głód, Adam Pelc - Darek Knap (34' Filip Folcik), Mateusz Pelczar (46' Mateusz Jakieła), Kamil Zima, Adam Zima - Tomek Klimkiewicz, Grzesiek Knap

Relacja:
Dzisiejsze spotkanie rozpoczęło się z niemal półgodzinnym opóźnieniem, a to za sprawą sędziów, którzy nie zjawili się na mecz. W trybie awaryjnym w ostatniej chwili sprowadzono na stadion Jana Aszklara, który to ostatecznie był głównym arbitrem sobotnich zawodów. Na liniach towarzyszyli mu przedstawiciele obu drużyn, z naszej strony był to Bogdan Turek. Kibiców było dość mało, za to kadra (czego można było się spodziewać) dopisała, gdyż na rezerwie mieliśmy chyba z sześciu zawodników. Jako, że był to ostatni mecz sezonu (a po nim wiadomo co Wesoły), klub postarał się o nagłośnienie, dzięki czemu przed, w przerwie i po meczu można było posłuchać muzyki.

Spotkanie było rozgrywane w typowo wakacyjnej atmosferze, gdyż oba zespoły nie walczyły już ani o utrzymanie, ani o awans. Waleczności jednak nie brakowało. Początek był trochę niemrawy i dopiero w 7. minucie zrobiło się nieco groźniej, gdy Tomek Klimkiewicz po podaniu Mateusza Pelczara ze środka pola, przegrał pojedynek z obrońcą będąc przed polem karnym. Goście byli skuteczniejsi - w 10. minucie stworzyli pierwszą okazję i od razu zdobyli gola. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego z lewej strony, niepilnowany zawodnik idealnie uderzył głową w lewe okienko, nie dając szans Piotrkowi Knapowi. W 13. minucie szansę na wyrównanie miał T. Klimkiewicz, który dość niespodziewanie znalazł się w sytuacji sam na sam po podaniu Grześka Knapa i sprytnym przepuszczeniu piłki przez M. Pelczara. Nie zdołał jej jednak wykorzystać, będąc na 12 metrze. W 16. minucie sam M. Pelczar miał szansę, kiedy z lewej strony pola karnego ładnie minął obrońcę, jednak jego dość lekkie uderzenie z 10 metrów przy krótkim słupku złapał golkiper Guzikówki. W 18. minucie zrobiło się niebezpiecznie pod naszą bramką - zawodnik przyjezdnych minął na szybkości Roberta Pietruszkę, jednak będąc już sam przed bramkarzem wypuścił sobie piłkę, umożliwiając Piotrkowi interwencję. W 21. minucie z lewej strony z linii końcowej Kamil Zima dośrodkował wzdłuż bramki, lecz T. Klimkiewicz minął się z piłką. Akcja nie została przerwana, gdyż piłka trafiła do G. Knapa, który precyzyjnie dośrodkował z prawej strony. Niestety będący na 14 metrze niepilnowany M. Pelczar źle przyjął piłkę. Następnie dwa strzały z dystansu oddał T. Klimkiewicz. Najpierw uderzył z 25 metrów mocno i bramkarz obronił, a następnie z rzutu wolnego z lewej strony boiska z 20 metrów chyba chciał strzelać po długim słupku, jednak wyszło z tego raczej dośrodkowanie, które również wyłapał bramkarz. My stwarzamy sytuacje, a tymczasem goście podwyższają prowadzenie. W 25. minucie po dwójkowej akcji z prawej strony i wbiegnięciu w pole karne, inny zawodnik wygrał pojedynek z Krzyśkiem Uliaszem i uderzył z ostrego kąta. P. Knap wyszedł z bramki i zdołał go wybronić, ale piłkarz z Krosna dobił strzał z 10 metrów, trafiając na pustą bramkę pomiędzy naszymi obrońcami. W 28. minucie po wrzutce z rożnego G. Knapa niepilnowany w polu karnym był Adam Zima, jednak główkował nieczysto. Chwilę później po zagraniu Marcina Głoda z lewej strony w środek pola karnego, bliski przejęcia piłki głową był T. Klimkiewicz, jednak piłkę ostatecznie na róg wybił obrońca. Po wznowieniu gry przez G. Knapa, główkował przy długim słupku K. Uliasz, jednak nad bramką. W 38. minucie po ładnym dośrodkowaniu z prawej strony przed szansą mógł stanąć G. Knap, jednak obrońca w ostatniej chwili "ściągnął" mu piłkę z głowy. Minutę później K. Zima uderzył z dystansu po ziemi przy przy prawym słupku, jednak nie sprawiło to problemów golkiperowi. W 41. minucie G. Knap dwukrotnie dośrodkował z rzutu rożnego, jednak za pierwszym razem obrońca niemal nie wbił sobie piłki do własnej bramki, a za drugim K. Uliasz znów główkował niecelnie, tym razem z 5 metrów. Przed samą przerwą mieliśmy po jednej szansie z obu stron. Najpierw gola mógł zdobyć T. Klimkiewicz, który wykorzystał niepewną interwencję bramkarza wybiegającego z bramki i wywalczył piłkę, jednak jego uderzenie zza pola karnego z prawej strony poszybowało nad poprzeczkę. W odpowiedzi po rzucie rożnym zawodnik Guzikówki uderzył z 14 metrów, ale bardzo słabo. Do przerwy 0:2.

Na drugą połowę wyszliśmy w zupełnie innym ustawieniu. Na boisku pojawili się Krzysiek Zygmunt (prawa obrona) i Mateusz Jakieła (prawy atak). Oprócz tego K. Uliasz powędrował na prawą pomoc, a Adam Pelc zamienił się pozycjami z A. Zimą. R. Pietruszkę w roli stopera zastąpił T. Klimkiewicz. Tę część gry lepiej zaczęli goście, którzy dwukrotnie znaleźli się w naszym polu karnym, raz zmuszając P. Knapa do interwencji. Odpowiedzieliśmy w 50. minucie po dobrym dośrodkowaniu z lewej strony G. Knap. Wbiegający na długi słupek K. Uliasz ofiarnie wślizgiem próbował wbić piłkę do bramki, jednak ostatecznie nawet w nią nie trafił. Chwilę później z prawej strony z 20 metrów uderzył K. Zima, jego strzał mógł jeszcze przeciąć "po drodze" G. Knap, jednak ostatecznie piłka minęła znacznie lewy słupek. W 57. minucie z nonszalanckiej gry na 15 metrze defensorów gości mógł skorzystać A. Zima, który był bliski przejęcia piłki. Ostatecznie ci ją wybili, przy okazji faulując chyba naszego zawodnika. Od 60. minucie nasi przeciwnicy grali w osłabieniu, po drugiej żółtej kartce (za dyskusje z sędzią (?)) jednego z ich graczy. Decyzja ta była chyba dość kontrowersyjna, gdyż gracze Guzikówki zupełnie nie mogli się z nią pogodzić . Po kilku chwilach zamieszania na i poza boiskiem, wszystko wróciło do normy. Ostatnie pół godziny zagraliśmy w bardzo ofensywnym ustawieniu, gdyż w 63. minucie na boisku pojawił się Wojtek Kochan, grający do końca na środku ataku jako trzeci napastnik. Od wtedy też na prawe stronie pomocy grał Filip Folcik. W 64. minucie po błędzie obrony Mateusz Jakieła zagrał z ostrego kąta z prawej strony wzdłuż linii bramkowej, jednak piłkę wybili obrońcy. Chwilę później kolejny raz z dystansu uderzył K. Zima, lecz i tym razem nie trafił w światło bramki. W 66. minucie szansę mieli przyjezdni - po bardzo ładnym strzale sprzed prawego narożnika pola karnego w stronę długiego słupka, refleksem popisał się P. Knap, broniąc na raty. Chociaż grali w dziesiątkę, przeciwnicy podwyższyli w 70. minucie prowadzenie. Po raz kolejny skorzystali z błędów w defensywie, gdy po dośrodkowaniu z lewej strony zawodnik znalazł się zupełnie niepilnowany na 10 metrze prosto przed bramką, i uderzył z woleja trochę nieczysto, a piłka wpadła do bramki tuż przy prawym słupku. Trzy minuty później kolejny raz uderzył K. Zima, lecz tym razem jego chytry strzał z po ziemi w stronę krótkiego słupka ostatecznie trafił tylko w boczną siatkę. W 78. minucie z kontrą znów wyszli goście, lecz po wycofaniu piłki z prawej strony przed pole karne, gracz uderzył z pierwszej piłki bardzo niecelnie. W 80. minucie po wrzutce G. Knapa z prawej strony, W. Kochan próbował strzelać przewrotką z 14 metrów, jednak nie za bardzo mu się to udało. Chwilę później kapitalną akcją popisał się zawodnik Guzikówki - zaczynając od lewej strony minął on po drodze trzech naszych graczy i wbiegł w pole karne, by ostatecznie idealnie podać w tempo na 12 metr do niepilnowanego kolegi. Ten jednak będąc prosto przed bramkarzem uderzył po ziemi za lekko i P. Knap obronił strzał nogą. W 84. minucie M. Jakieła minął obrońcę, lecz jego akcję przerwał odważnie wychodzący bramkarz. Minutę później po ładnym długim podaniu K. Zimy, Mateusz znalazł się w dogodnej sytuacji przed polem karnym, jednak jego mocny strzał z prawej strony obronił na raty bramkarz. Następnie lewą stroną ruszył A. Pelc, który po przebiegnięciu kilkudziesięciu metrów wpadł w pole karne, ale ostatecznie uderzył wysoko nad poprzeczką. Goście odpowiedzieli ładną akcją w 88. minucie, gdy rozegrali sobie piłkę w polu karnym. Niepilnowany z lewej strony zawodnik, mając dużo czasu uderzył na nasze szczęście lekko pod poprzeczkę. Gdy zanosiło się na wynik 0:3, honorową bramkę dla naszej drużyny zdobył w trzeciej minucie doliczonego czasu gry K. Zima. Nasz pomocnik ruszył odważnie na szybkości z około 30 metra i wbiegł w pole karne, gdzie miał naprzeciw tylko bramkarza i uderzył lekko, aczkolwiek bardzo precyzyjnie lewą nogą po ziemi po długim słupku. Wynik końcowy - 1:3.

Mecz sam w sobie był średni. W pierwszej połowie nasza gra wyglądała w miarę dobrze, mieliśmy swoje szanse, jednak w decydujących momentach zabrakło naszym precyzji. Goście byli mniej aktywni, ale to co mieli wykorzystali. Po przerwie było gorzej, a Guzikówka mimo gry w "10" stwarzała groźne sytuacje. Remis byłby sprawiedliwszym wynikiem, chociaż z drugiej strony to nasi przeciwnicy bardziej zasłużyli na wygraną, niż my.

Notka od klubu
Zarząd LKS-u serdecznie dziękuje wszystkim zawodnikom za ich wysiłek i poświęcenie w rundzie rewanżowej oraz liczy na równie wielkie zaangażowanie podczas następnego sezonu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Luki
Maniak!
Maniak!


Dołączył: Dec 13, 2006
Posty: 188
Skąd: Lubatówka

PostWysłany: Pon, 29 Cze 2009, 12:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

nr na orlika 514933219
można rezerwować terminy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum lubatowka.pl Strona Główna » Klub sportowy LKS Lubatówka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedna  1, 2, 3 ... 14, 15, 16
Strona 16 z 16

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Powered by phpBB 2.0.10 © 2001, 2002 phpBB Group
iCGstation v1.0 Template By Ray © 2003, 2004 iOptional -- Ported for PHP-Nuke by nukemods.com

Copyright 2005-2012 lubatowka.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Powered by PHPNuke.org